Strona główna

Nasza szkoła

Galeria fotografii

Archiwum

Napisz do nas...

Redakcja

Witamy na Szkolnym Portalu Informacyjnym Zespołu Szkół Ogólnokształcących Nr 6 w Kielcach

Wspiera nas...
Pomoce naukowe

Język polski

Język angielski

Matematyka

Geografia

Fizyka i Astronomia

Chemia

Historia

Informatyka

Religia

Nauczanie zintegrowane

Wyszukiwarki

Szukajcie,
a znajdziecie... nawet ściągi :-)

Testy

Szkoła Podstawowa

Gimnazjum

Unia Europejska

Unijne ABC...

Szkolny Klub UE

 

Dla rodziców

Rekrutacja do szkół

Dni otwarte szkoły

Dysleksja

Gimnastyka korekcyjna

Poradnie

Narkomania

Pomoc najmłodszym

Warto wiedzieć

Jan Paweł II

Szanujmy tradycję

Znaj swoje prawa

Metody nauczania języków obcych

Szkoła XXI wieku?

Różności

Linkownia

Humor

Krzyżówki

Psychozabawy

Encyklopedie

Encyklopedia WIEM

Encyklopedia WP

 Internautica

Britannica

Wikipedia

Słowniki

Słowniki.onet.pl

Wielojęzykowy Słownik roślin

Ling.pl-multisłownik

Biblioteki


Kontrowersje wokół przyjęć do liceów

 

Nikt nie kontroluje tego, kto i na jakich zasadach dostaje się do kieleckich liceów. Przyjęcia "tylnymi drzwiami" nadal są powszechne, internetowa rekrutacja okazała się fikcją - najlepszym przykładem jest III LO im. C.K. Norwida.

Działający od dwóch lat system naboru internetowego oparty jest na prostych i czytelnych zasadach. Zgodnie z nim do każdej I klasy szkoły ponadgimnazjalnej ma być przyjętych 34 uczniów, którzy uzyskają największa liczbę punktów. Pozostali muszą starać się o przyjęcie w tych szkołach, gdzie są jeszcze wolne miejsca.
W III LO im. C.K. Norwida w Kielcach w tym roku do pierwszych klas dostało się ponad 200 osób, klasy, poza dwiema integracyjnymi, w których jest po 21 osób, liczą 41-42 uczniów. Oznacza to, że co szósty uczeń został przyjęty poza systemem internetowym.

Rodzice dzieci, które z III LO musiały odejść z kwitkiem, są oburzeni, od kilku dni dzwonią do redakcji. - Moja córka starała się o przyjęcie do tej szkoły. W systemie internetowej rekrutacji zabrakło jej dwóch punktów, aby znaleźć się wśród 34 przyjętych. Rozgoryczona przeniosła dokumenty do innego liceum. Wczoraj dowiedzieliśmy się jednak, że w tej klasie jest 41 osób, a w innych jest podobnie, że przyjęto osoby, które miały znacznie mniej o punktów niż ona. Dziecko tego nie rozumie, ja jej nie potrafię wytłumaczyć - mówiła matka jednej z uczennic.

Powtarzają się opinie, że nikt nie kontroluje przyjęć poza rekrutacją, a dyrektor robi, co chce. - W klasie mojego syna w III LO jeszcze dziś przyszli nowi uczniowie i teraz są 42 osoby. Po co takie halo z komputerową rekrutacją? - stwierdził ojciec jednego z uczniów.

Wiceprezydent Andrzej Sygut, odpowiedzialny w mieście za oświatę, na pytanie, na jakiej postawie przyjmowano uczniów, którzy nie dostali się do szkoły po internetowej rekrutacji, odpowiada krótko. - Taką decyzję podjął dyrektor szkoły. Ma do tego prawo, bo nie ma górnej granicy liczby uczniów, choć my staramy się nie przekraczać przyzwoitej granicy 35-36 uczniów.

Dodaje jeszcze, że za takie decyzje dyrektor nie jest odpowiedzialny przed nim, tylko przed kuratorem. - Jeśli kuratorium stwierdzi nieprawidłowości w przyjmowaniu uczniów, będziemy reagować. Jeśli okaże się, że dyrektorka przyjęła te osoby w niejasnych okolicznościach, wystąpię do kuratora o jej odwołanie - zapowiada wiceprezydent.

Okazuje się, że kuratorium też niewiele może zrobić w tej sprawie. - To dyrektor decyduje o przyjęciach. Ma wolną rękę. Nie ma przy tym limitu uczniów, którzy mogą znajdować się w klasie - tłumaczy Waldemar Majchrzykiewicz, wizytator w III LO im. C.K. Norwida. Na koniec obiecuje, że zainteresuje się sprawą i w najbliższych dniach porozmawia z dyrektor III LO.

Anna Wodyk, dyrektor III LO, pod dwóch dniach zabiegów zgodziła się na rozmowę z dziennikarzem "Gazety" .

Nie chciała jednak powiedzieć, po ile osób liczą klasy pierwsze w jej liceum. - Nie mamy takiej listy, to ciągle się zmienia, uczniowie przenoszą się z klasy do klasy, a poza tym nie mam takiego obowiązku - stwierdziła. Dodała, że może to zrobić tylko wtedy, gdy otrzyma takie polecenie od dyrektora wydziału oświaty Mieczysława Tomali.

Jej zdaniem nie ma problemu. - Każdy, kto u mnie zostawił oryginały dokumentów i odwołanie, został przyjęty. Już pod koniec sierpnia klasy były zapełnione, a ja we wrześniu przyjęłam jeszcze kilka osób. To byli uczniowie, którzy zmieniali miejsce zamieszkania, mają kłopoty zdrowotne albo nie stać ich na dojazdy - tłumaczy zasady przyjęć obowiązujące w kierowanym przez nią liceum.

A co z tymi, którzy zawierzyli rekrutacji w internecie i zgodnie z instrukcją przygotowaną przez urząd miasta po tym, jak okazało się, że nie zostali przyjęci, przenieśli dokumenty do innych szkół, gdzie były wolne miejsca (system od nich tego wymaga)? Gdyby nie brali udziału w rekrutacji, tylko na początku lipca przynieśli dokumenty do III LO, lepiej by na tym wyszli.

- System internetowy jest potrzebny, bo pozwala zaplanować rok szkolny, liczbę klas, pracę dla nauczycieli. Dziecko to jednak żywy człowiek i nie można wszystkiego zaplanować w internecie. Zresztą dyrektor może przyjmować uczniów przez cały rok, prawo tego nie zabrania - mówi na koniec dyrektor Wodyk.

Jak to jest w III LO

Dane na temat liczebności klas w III LO udostępnił nam urząd miasta. Według zasad internetowego naboru do każdej pierwszej klasy powinno zostać przyjęte po 34 osoby. Pozostali (w sumie 30) dostali się tam "poza systemem".

klasa I a (matematyczno-informatyczna) - 42 osoby

klasa I b ( matematyczno-fizyczna) - 41 osób

klasa I c ( biologiczno-chemiczna) - 42 osoby

Klasa I d (humanistyczna) - 41 osób

Klasy Ie i If są klasami integracyjnymi, gdzie liczba uczniów nie może przekraczać 20 osób, w III LO jest 21

Po co nam taki nabór?

W lipcu wiceprezydent Andrzej Sygut zapewniał, że nie będzie "cichych przyjęć' poza internetowym systemem rekrutacji. Trzymałem kciuki, żeby mu się udało. Proceder przyjmowania do szkoły "tylnymi drzwiami" ciągnął się od lat, wreszcie była szansa, żeby to zmienić. Dziś wiemy, że miasto nie wykorzystało tej szansy. Ani wiceprezydent Sygut, ani rodzice nie dowiedzą się, czy nie było "cichych" przyjęć, bo nikt nad tym nie panuje.

A przecież wystarczy tylko sprawdzić, kto został przyjęty poza internetowym systemem i w jakich okolicznościach.

Jeśli nie uda się tego zrobić, to trzeba się zastanowić, po co nam internetowy system naboru, skoro i tak to tylko dyrektor decyduje, kto zostanie przyjęty.


Piotr Burda 08-09-2005
Gazeta Wyborcza

 

 

 

FrontPage image

webmaster :
Copyright (c) 2003-2006 Szkolny Portal Informacyjny. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zespół Szkół Ogólnokształcących Nr 6, ul. Leszczyńska 8, 25-321 Kielce
Nadzór merytoryczny portalu prowadzi mgr
Barbara Ozimirska

Data ostatniej aktualizacji 05.09.2006
Strona optymalizowana w rozdzielczości 1024x768 dla IE 5.0 lub nowszych.
Protected by BOWI Group

Kliknij  baner i zobacz
nasze statystyki


Licznik trafień