|
Kontrowersyjny
nabór do III LO w Kielcach. "Gazeta" ustaliła, że wystarczyło mieć 65
punktów, by zostać przyjętym do tej szkoły z odwołania. Tymczasem limit w
internetowym naborze wynosił prawie dwa razy tyle.
Burza o dodatkowe przyjęcia do "Norwida"
rozpętała się na początku września. Do naszej redakcji dzwonili oburzeni
rodzice, których dzieci nie dostały się do tej szkoły, mimo że zabrakło im
zaledwie kilku punktów. Na nic zdały się odwołania. Uczniowie, którzy
chcieli, a nie dostali się do "Norwida", przenieśli dokumenty do innych
szkół. Tymczasem okazało się, że niemal każda pierwsza klasa III LO liczy
40-42 uczniów, czyli o wiele więcej, niż ustalone w internetowym naborze
32-34 osoby. W sumie przyjęto dodatkowo 34 uczniów, a więc tak jakby w
szkole powstała jeszcze jedna klasa. - Po co ten system, skoro część uczniów
przyjmuje się poza nim - pytali zdenerwowani rodzice.
Chcieliśmy się dowiedzieć, jakie kryteria decydowały o dodatkowych
przyjęciach. Wiceprezydent Kielc Andrzej Sygut stwierdził, że takie badanie
nie należy do jego kompetencji i odesłał nas do kuratorium oświaty.
Kuratorium wysłało do liceum kontrolę, podczas której okazało się, że w
szkole wszystko było w porządku.
Wyniki kontroli oburzyły prezydenta Kielc Wojciecha Lubawskiego.
Zapowiedział, że będzie chciał wyjaśnić sytuację. "Gazeta" - powołując się
na ustawę o informacji publicznej - poprosiła kuratorium o szczegółowe
informacje na temat naboru do III LO. W końcu otrzymaliśmy odpowiedź.
"Nie zostały naruszone zasady rekrutacji określone w rozporządzeniu ministra
edukacji narodowej i sportu" - czytamy w piśmie. Kuratorium twierdzi, że nie
było limitu przyjęć uczniów do klas, ale przyznaje, że "stwierdzona
faktyczna liczba uczniów przyjętych do klas pierwszych w III LO w ocenie
organu sprawującego nadzór pedagogiczny może mieć wpływ na efekty
działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkoły".
Najciekawsze są jednak dane o liczbie punktów uczniów przyjętych w
dodatkowym naborze. Tylko pięcioro z nich spełniło najmniejszy limit
ustalony w internetowym naborze - 113 punktów. Niektórym brakuje do niego
niewiele, ale ponad połowie od kilkunastu do kilkudziesięciu punktów!
Kuratorium nie odpowiedziało nam jednak na pytanie, co decydowało o
przyjęciu każdego z uczniów. - Nie będzie takiej analizy, bo jej ofiarami
byłyby przyjęte w ten sposób dzieci. A im nie można tego robić - stwierdził
wiceprezydent Sygut. Jego przełożony jest jednak innego zdania. - Nie
mieszajmy w nią dzieci, bo zawinili dorośli. Nie zostawimy tak tej sprawy -
zapowiedział prezydent Kielc Wojciech Lubawski. - Ośmieszono mnie, bo
zlekceważono system, który wprowadziłem - dodał.
Piotr Burda 06-10-2005
|