|
Przemówienie – wypowiedź okolicznościowa skierowana do licznego
zgromadzenia, rzadziej do osoby (Mały słownik języka polskiego). W
przypadku kazania - przemówienie to wygłasza duchowny do wiernych.
Przemówienia dzieli się na:
-
okazjonalne, czyli związane
z różnymi uroczystościami (oficjalne i prywatne)
-
specjalne – czyli sądowe
(mowy obrończe i oskarżycielskie), polityczne i religijne (czyli
kazania).
Jak prawie wszystkie formy
wypowiedzi - przemówienie/kazanie ma trójdzielną kompozycję.
Wstęp zawiera:
-
formułę otwarcia czyli
powitanie zebranych
Drodzy Uczniowie!
-
prezentację celu
przemówienia
Dzisiaj chciałbym z Wami po raz pierwszy spokojnie porozmawiać.
-
prezentacja powodu
spotkania
Najwyższy już czas na tę rozmowę, bo wkrótce czeka Was
kolejny sprawdzian.
W części
właściwej przemówienia czyli w jego rozwinięciu, przedstawiony zostaje
problem (zagadnienie, prezentacja wydarzenia), któremu przemówienie jest
poświęcone.
Problem: brak zaangażowania uczniów w naukę.
Teza: nauka jest niezbędna w życiu człowieka
Argumenty: wiedza ułatwia zdobycie zawodu, wiedza ułatwia nawiązywanie
znajomości, wiedza pomaga w przezwyciężaniu życiowych kłopotów.
Rozważenie kontrargumentów: czytanie niszczy wzrok, nauka zabiera cenny
czas, nauka pozbawia przyjemności korzystania z życia.
W
zakończeniu przemówienia zawieramy:
Najbardziej znane figury retoryczne
-
aluzja – odwołanie się do wiedzy słuchacza
-
dialogizm – wplecenie w narrację krótkiego
dialogu
-
gra słów – używanie tych samych wyrazów w
odmiennym sensie
-
hiperbola – potęgowanie cech,
wyolbrzymianie
-
nagromadzenie – zagęszczenie argumentów,
porównań, przenośni
-
niedomówienie – urwanie zdania
-
poprawienie się – dodanie nowego
sformułowania, zaprzeczenie sądu
-
powątpiewanie – wyrażenie wahania,
sprzecznych uczuć
-
pytanie retoryczne – takie, na które
odpowiedź zawarta jest już w wypowiedzeniu
-
wykrzyknienie – zdanie wykrzyknikowe,
pełniące funkcję zdania oznajmującego
-
zamilknięcie – urwanie wypowiedzi
-
zezwolenie – pozorne zgoda z kontrargument
14 czerwca 1927 roku dokonano ekshumacji
prochów Słowackiego na cmentarzu Montrmarte w Paryżu. Prochy sprowadzono do
Warszawy, a potem do Krakowa, gdzie 28 czerwca odbyła się uroczystość
złożenia prochów do grobów królewskich. Na dziedzińcu wawelskim przemówienie
wygłosił Józef Piłsudski.
Przemówienie (fragment)
Gdy przed trumną stoję, mówić muszę o śmierci, o wszechwładnej pani
wszystkiego, co żyje. Wszystko, co żyje, umiera, a wszystko co umiera – żyło
przedtem. Prawa śmierci są bezwzględne. Są, jak gdyby stwierdzić chciały, że
co z prochu powstało, w proch się obróci. Gdy kamień na tafle spokojnej wody
rzucamy, powstają kręgi, idące wszerz i zamierające powoli. Tak żyją ludzie,
gdy śmierci bramy przepastne przekroczą; kręgi powoli zamierają i nikną,
pozostawiając po sobie pustotę, a nawet zapomnienie. Prawa śmierci i prawa
życia związane są ze sobą , są bezwzględne i bezlitosne. Żyło ludzi
mnóstwo i wszyscy pomarli. Pokolenia za pokoleniami, żyjące codziennym
życiem, zwykłem lub niezwykłem, do wieczności przechodzą, pozostawiając po
sobie jeno ogólne wspomnienia, gdzie imion nie ma i nie ma nazwisk. A jednak
prawda życia ludzkiego daje nam i inne zjawiska. Są ludzie i są prace
ludzkie tak silne i tak potężne, że śmierć przezwyciężają i żyją i obcują
między nami.
Przed sobą mamy trumnę ze
szczątkami człowieka, szczątkami, które świadczą o prawdzie, że proch jesteś
i w proch się obrócisz. Słowacki, jak żywa prawda życia, jest między nami.
Staje się znajomy coraz szerszym kręgom. Wiemy o nim tyle, jak o jednym ze
swoich znajomych. Wiemy i o tem, czego nawet o braciach nie wiemy.
Jest z tego powodu naszym żywym znajomym. Znamy drobnostki jego życia,
anegdoty o nim, ba, jak sam pisze poeta, list do ekonoma lub wieczne
przymierze z Handzią czy Marylką są nam znane i znajome. Są skądś
wyciągnięte i rzucone przed oczy. Śmierci prawa są w ten sposób
przezwyciężone. Jest nam żywym znajomym, i żywa znajomość Słowackiego staje
się coraz powszechniejsza i coraz szersza, tak że ma znajomych więcej, niż
miał ich za życia. Gdy wezmę odwrotnie i policzę kilkanaście milionów
Polaków, wśród których żył Słowacki – co z nich pozostało? Nie mają ani
imienia, ani nazwiska, gdyż kilka zaledwie osób z ówczesnego pokolenia staje
nam jako żywsze istot, jako ci, którzy żyją, którzy nie umierają i nie
nikną. Żył sto lat zaledwie temu, zaledwie trzy pokolenia wymarły lub
wymierają, a jednak, gdy policzymy ludzi, o których cośkolwiek wiemy, to
jest ich tak mało, a gdy mówimy o Słowackim, to spotykamy się z nim
codziennie i z nim obcujemy. Powtarzamy jego słowa jak gdyby był żywą istotą
, powtarzamy wrażenia, które przeżywał, jeżdżąc po świecie. Wie y, co mu się
podobało, a co nie pozostawało na nim żadnej impresji. Jest więc żywy i żyje
wśród nas, i prawda śmierci okrutna, prawda śmierci potężna nie istnieje dla
niego.
Powiecie może, że to metafora, że to nie jest słuszne, a
jednak ta żywa prawda istnienia człowieka bez względu na to, co kto o niej
mówi, jest żywa, prawdziwa i realna. Słowacki żyje dlatego, że umrzeć nie
może. Zda się, jak gdyby bramy śmierci przepastne za ni zamknęły się
nieszczelnie. Dla niektórych ludzi ostają one otwarte, tak że życie i śmierć
się nie rozdziela. Zda się, że są ludzie, którzy żyć muszą dłużej, których
życie trwa nie latami, ale wiekami, wbrew prawdzie przyrodzenia ludzkiego. I
gdy teraz szczątki Słowackiego wprowadzamy do grobowców królewskich wiemy,
że przedłużamy mu życie dalej jeszcze i że żyć będzie tak długo, aż murów
Wawelu nie naruszy czas zniszczeniem, a skałą, która nad Wisłą samotna tu
stoi, nie ulegnie śmierci. Dajemy mu w ten sposób dłuższe życie, dłuższą
prawdę bytowania, które zostają pomiędzy ludźmi.
|