Strona główna

Nasza szkoła

Galeria fotografii

Archiwum

Napisz do nas...

Redakcja

Witamy na Szkolnym Portalu Informacyjnym Zespołu Szkół Ogólnokształcących Nr 6 w Kielcach

Wspiera nas...
Pomoce naukowe

Język polski

Język angielski

Matematyka

Geografia

Fizyka i Astronomia

Chemia

Historia

Informatyka

Religia

Nauczanie zintegrowane

Wyszukiwarki

Szukajcie,
a znajdziecie... nawet ściągi :-)

Testy

Szkoła Podstawowa

Gimnazjum

Unia Europejska

Unijne ABC...

Szkolny Klub UE

 

Dla rodziców

Rekrutacja do szkół

Dni otwarte szkoły

Dysleksja

Gimnastyka korekcyjna

Poradnie

Narkomania

Pomoc najmłodszym

Warto wiedzieć

Jan Paweł II

Szanujmy tradycję

Znaj swoje prawa

Metody nauczania języków obcych

Szkoła XXI wieku?

Różności

Linkownia

Humor

Krzyżówki

Psychozabawy

Encyklopedie

Encyklopedia WIEM

Encyklopedia WP

 Internautica

Britannica

Wikipedia

Słowniki

Słowniki.onet.pl

Wielojęzykowy Słownik roślin

Ling.pl-multisłownik

Biblioteki


Przegrana bitwa generała...

 

Dzisiaj na poważnie. Tekst z Dziennika Polskiego, autorstwa wybitnego polskiego publicysty, Tadeusza Jacewicza, pt. Przegrana bitwa generała. Doskonały materiał na lekcję historii, WOS itp. Doskonały materiał ilustrujący naszą skrzeczącą rzeczywistość. Tak to się dzieje jak pieniądz, kariera i byt doczesny staje się jedyną wartością społeczeństwa. A właśnie tak, nagle i niespodziewanie, stało się w naszym kraju...

Adam Asnyk napisał piękny wiersz, "Do młodych...", którego fragment niech posłuży jako motto do poniższego materiału...

Ale nie depczcie przyszłości ołtarzy,
Choć macie sami doskonalsze wznieść;
Na nich się jeszcze święty ogień żarzy
I miłość ludzka stoi tam na straży,
                                                                                            I wy winniście im cześć!

 

TADEUSZ JACEWICZ: Z bliska

Przegrana bitwa generała

Żyjemy historią. Idziemy naprzód z głowami zwróconymi do tyłu. Nieustannie rozgrywamy na nowo stare bitwy. Podziały polityczne sprzed 100 lat teraz służą do prawienia sobie komplementów lub obrzucania obelgami. Budowanie pomników jest przemysłem narodowym, burzenie tych niewłaściwych zresztą też. Politycy rwą się do odsłaniania obelisków jak pszczoły do lipowego kwiecia. To jest pożyteczne i miłe zajęcie, tak dla jednych, jak i drugich.

Fascynacja historią kończy się, niestety, na świętowaniu rocznic i okazjonalnych połajankach. Czcimy granity i brązy obelisków, ignorujemy ludzi, którzy sprawili, że można je było wznieść. Pamiętacie finałową scenę z filmu "Dzień szakala"? Zamachowiec na generała de Gaulle'a wcielił się w postać weterana, jak tam nazywają dawnych żołnierzy. Znoszony mundur, kule do podpierania się, medale na piersi. W warunkach maksymalnego alertu bezpieczeństwa tego człowieka przepuszczali policjanci i żandarmi. Salutowali z szacunkiem, robili miejsce, pomagali w niezdarnych ruchach. Dla nich, dla państwa, które reprezentowali, był to bohater.

Podobnie jest w Wielkiej Brytanii i USA. Tak, tylko intensywniej i z większą serdecznością powinno być w Polsce. Przelaliśmy jako naród więcej krwi, walcząc o wolność niż jakikolwiek inny. Byliśmy zawsze po dobrej, szlachetnej stronie. Powinniśmy więc kultem, opieką i pieniędzmi otaczać tych, którzy nam jeszcze pozostali z tych strasznych czasów.

A jak jest? Podle, nędznie, upokarzająco. Kombatanci są wyciągani z naftaliny na jakieś rocznicowe okazje, które służą nie oddaniu im hołdu za walkę, krew, rany, tylko puszeniu się urzędasów, pchających się na oficjalne trybuny. Chętnie odbiera się weteranom mizerne ulgi i przywileje, bo "budżet jest napięty". O opiece nad wybitnymi ludźmi, którzy wszystko poświęcili ojczyźnie, nikt nawet nie wspomina. Dla nich państwo nie ma czasu.

Wstrząsnął mną los wspaniałego pilota, gen. Stanisława Skalskiego. Walczył we wrześniu 1939 r., był asem bitwy o Anglię, zestrzeliwał Niemców pęczkami. Miał wszystkie odznaczenia, jakie bojowy pilot mógł zdobyć. Już na emeryturze był żywą kroniką wspaniałych dni polskiego oręża, uosobieniem honoru, męstwa i pogardy śmierci Polaków, którzy walczyli wszędzie, gdzie mogli skierować lufę na wroga. Niewiele im z tego przyszło, ale to nie sprawą żołnierza było rozgrywanie politycznych układanek na globusie, w których nas oszukano.

Dzisiaj ma prawie 90 lat i niewiele poza tym. Wylądował właśnie w zakładzie opiekuńczym, jak to się teraz ładnie nazywa, bo dawniej określano to jako przytułek. Kilka ludzkich hien, udających przyjazne osoby, okradło go z pieniędzy i mieszkania. Siniaki, z jakimi go przywieziono, przypuszczalnie nie pochodziły od upadku. Taki człowiek, taki bohater, tak traktowany.

Nikomu z urzędowych patriotów, recytujących ojczyźniane slogany, nie przyszło do głowy, żeby takim człowiekiem się zająć. Nikt nie zorganizował opieki - i kontroli, czy przebiega właściwie. Żaden z licznych urzędników, biorących pensję za troskę o kombatantów, nie wpadł na taki pomysł. Nie pomyśleli o nim harcerze ani działacze PCK, ani aktywiści odbywający długie pielgrzymki. Wreszcie największy skandal: gdzie jest wojsko, w którym w końcu generałów, nawet w stanie spoczynku, nie liczy się na tysiące. Wszystko jest na pokaz, wszystko na niby. Bohaterów cenimy wtedy, kiedy umrą. Wtedy stawiamy im pomniki i organizujemy ceremonie rocznicowe. Przyjemne i użyteczne, bo można pokazać się w telewizorze.

Kilka lat temu pożegnałem na zawsze wuja, który walczył w 1920 roku. Nie chwalił się tym, bo władza ludowa gdzieś wyszperała to w papierach i pętał się w PRL przez długie lata na podrzędnych posadkach. W III Rzeczpospolitej obiecano awansować żyjących niedobitków jednej z najważniejszych wojen świata na podporuczników. Żadnych pieniędzy oczywiście, czysty gest. Zebrałem w tajemnicy przed nim jakieś resztki papierów i wysłałem do urzędu. Bez śladu i odpowiedzi. Może i lepiej, bo pewno wuj by się zdenerwował.

Mierzi mnie fałsz i nicość naszego życia publicznego. Polityka zdegenerowała się do walki o stołki i żłób. Żadna z osobistości, od których możemy oczekiwać rozwagi i mądrości, nawet nie usiłuje mówić o sensie społecznego istnienia, o moralności i zwykłej ludzkiej przyzwoitości. To są "niechodliwe" tematy, więc nie ma do nich chętnych. Tak, jak w handlu, wystawia się na wystawie towar, który idzie. Kariery robią nie ci, którzy myślą lepiej, tylko ci, którzy głośniej krzyczą.

Ogólna wrzawa zagłusza nawet tych, którzy chcieliby działać inaczej. Godnie, uczciwie, elegancko. Wstydzą się za swoje państwo, które zachowuje się niegodnie. Bolą ich przypadki takie, jak osamotnionego, schorowanego generała. Rozumiem tych ludzi, bo sam myślę podobnie. Tylko dlaczego milczą?

***

Od Redakcji Portalu: dla tych Czytelników, którym nazwisko Generała Stanisława Skalskiego nic nie mówi, kilka słów przypomnienia...

Stanisław Skalski


 
Major (Wing Commander) Stanisław Skalski w kabinie swojego osobistego samolotu P-51B "Mustang" FZ152 "S-S" w lecie 1944.
Źródło: Wacław Król, 'Polskie Dywizjony w Wielkiej Brytanii 1940-45'
http://historie-asow.elk.com.pl/
 
 
Stanisław Skalski urodził się 27 października 1915 w Kodymie. Po ukończeniu kursu pilotażu w 1938, został skierowanych do 142. Eskadry w Toruniu. 1 września 1939 zestrzelił niemiecki samolot rozpoznawczy Hs 126 o godzinie 5:32. Uwaga: jeśli walka Władysława Gnysia nie miała miejsca o 5:30 (jak podają niektóre źródła), lecz o 7:00 (jak on sam raportuje), oznacza to, że Skalski mógł uzyskać PIERWSZE zwycięstwo w II WŚ! We wrześniu 1939 Skalski uzyskał tytuł asa myśliwskiego, zestrzeliwując osobiście 6 niemieckich samolotów (1 Ju 86, 2 Do 17, 1 Ju 87, 2 Hs 126) oraz 1 Hs 126 razem z innym pilotem. Uszkodził on także 3 inne maszyny (1 Bf 109, 1 Hs 126, 1 Ju 87). Ostatni lot Skalskiego na P-11c 16 września. Następnego dnia wyruszył, jak wielu innych polskich pilotów, do Rumunii, później Francji i Anglii.
 
12 sierpnia 1940 ppor. Skalski dołącza do brytyjskiego 501. Dywizjonu RAF (dowódca S/Ldr H.A.V. Hogan) i bierze udział w "Bitwie o Anglię". Bardzo dramatyczny dla Stanisława Skalskiego okazał się 5 września. Tego dnia, wczesnym rankiem, 501. Dywizjon wystartował na przechwycenie dużej grupy niemieckich samolotów. W pierwszym ataku Skalski trafił bombowiec He 111, jego prawy silnik stanął w ogniu. Wkrótce polski pilot zestrzelił Bf 109 z osłony bombowców, Niemiec wyskoczył na spadochronie. Kilka minut później Skalski upolował lecącego samotnie na wysokości 8000 metrów Messerschmitta. Jednakże w momencie, kiedy chciał zaznaczyć na mapie miejsce kolejnego zwycięstwa, został trafiony, podobnie jak ten Bf 109 kilka sekund wcześniej. Pociski rozpruły kadłubowy zbiornik i cały "Hurricane" błyskawicznie stanął w ogniu. Skalski zdołał wyskoczyć z nurkującego myśliwca i wylądował na spadochronie. Jednakże był poważnie poparzony i następne sześć tygodni spędził w szpitalu. W "Bitwie o Anglię" Skalski łącznie zaliczył 6 niemieckich maszyn.
 
Stanisław Skalski jest najlepszym polskim asem II W.Ś. z zaliczonymi 22. potwierdzonymi zwycięstwami, 1 prawdopodobnym i 1 uszkodzonym samolotem nieprzyjaciela. Trzykrotnie został wyróżniony brytyjskim DFC, posiada wiele innych odznaczeń. Po przyjeździe do Polski, został aresztowany w 1949 przez komunistyczny reżim pod absurdalnym zarzutem szpiegostwa. Spędził 6 długich lat w celi śmierci w oczekiwaniu na egzekucję. W ten sposób komuniści dziękowali, tak jak w wielu innych przypadkach wracających z zachodu żołnierzy, za ich heroiczną i krwawą służbę dla Ojczyzny. W 1956 został w końcu rehabilitowany.
 
Opracowano na podstawie tekstu Dariusza Tyminskiego
http://historie-asow.elk.com.pl/skalski/skalski_.htm

 
Generał Stanisław Skalski, as polskiego lotnictwa, zmarł w nędzy zaledwie dzień po uroczystych obchodach Święta Niepodległości. Pobity, okradziony, od września mieszkał w przytułku. Pisaliśmy o Generale i jego tragicznym losie zaledwie kilka dni temu...


 

 

 

 

FrontPage image

webmaster :
Copyright (c) 2003-2006 Szkolny Portal Informacyjny. Wszelkie prawa zastrzeżone
Zespół Szkół Ogólnokształcących Nr 6, ul. Leszczyńska 8, 25-321 Kielce
Nadzór merytoryczny portalu prowadzi mgr
Barbara Ozimirska

Data ostatniej aktualizacji 05.09.2006
Strona optymalizowana w rozdzielczości 1024x768 dla IE 5.0 lub nowszych.
Protected by BOWI Group

Kliknij  baner i zobacz
nasze statystyki


Licznik trafień